Angielski w 2 tygodnie – czyli jak dajecie się zrobić w konia

Dziś postanowiłem rozwiać Twoje wątpliwości w kwestii szybkich metod nauki języków. A tych jest prawdziwy wysyp. Najszybsze z nich oferują naukę angielskiego w dwa tygodnie. Jeśli trafiłeś do tego wpisu przypadkiem i masz choć podstawy logicznego myślenia, to pewnie wydaje Ci się to jedną wielką ściemą, jednak są osoby, które wierzą w takie rozwiązania i chciałbym je dziś ustrzec przed naiwnym podejściem.

Angielski w dwa tygodnie kusi

Wszystko co można mieć szybko i relatywnie łatwo, bardzo nas zachęca. Szybkie odchudzanie, szybkie kursy kwalifikacji, a także szybkie kursy językowe. Sprzedawcy obiecują niesamowite efekty, a wszystko to dzięki technice opracowanej przez profesora X.

Uwaga. W momencie gdy chcesz znaleźć informacje o danym profesorze czy inicjatorze techniki, nie znajdujesz nic ponad artykuły promocyjne tej firmy. Polecam zrobić mały test i sprawdzić zdjęcia użyte w technice.

Zarówno zdjęcia inicjatora, niesamowitego hiperpoligloty, który opanował dziesiątki języków obcych w ciągu ostatnich lat, jak i zdjęcia osób które skorzystały z tej techniki i osiągnęły niesamowite efekty, są zdjęciami z tzw. stocków, czyli banków zdjęć. Jeśli masz przeglądarkę Google Chrome, wystarczy kliknąć na zdjęcie prawym przyciskiem i wybrać opcje “szukaj obrazu w Google”.

Ten poliglota sprzedaje też środki na potencję?!

Wtedy znajdziesz prawdziwe źródło zdjęć i może się okazać, że ten sam inicjator super techniki “angielski w dwa tygodnie”, sprzedaje jeszcze inne produkty, na innych zagranicznych portalach, od środków na potencję, po poradniki biznesowe.

Rzuć okiem na regulamin szybkich kursów

Jeśli masz choć odrobinę zdrowego rozsądku, rzuć okiem na regulamin sprzedawcy. Nie trzeba być prawnikiem, żeby zweryfikować czy jesteś robiony w konia czy nie. Nie ma nazwy firmy, nie ma adresu, a tekst jest napisany w obcym języku. Zazwyczaj regulamin zaczyna się tak: Właścicielem strony jest podmiot strona www.nazwatejstrony.pl…

Myśl logicznie

Żeby znać podstawy danego języka, trzeba znać masę zwrotów, idiomów, trzeba mieć świadomość tego jak działa składnia. To wypracowuje się miesiącami. Język to nie tylko zwroty i słówka, ale też osłuchanie się, bo inaczej to wygląda na kartce, a inaczej brzmi z ust Brytyjczyka. Musisz też opanować wymowę no i podstawy gramatyki, jeśli mamy mówić o możliwości komunikowania się.

Żaden poliglota, który umie minimum 4 języki obce, nie podpisze się pod techniką angielski w dwa tygodnie!

W dwa tygodnie co najwyżej możesz nauczyć się opowiedzieć “coś” o sobie, zapytać o godzinę i o to “co u Ciebie słychać”, no i ewentualnie liczyć…

6 miesięcy to optymalny czas

To jest okres w którym można nauczyć się języka obcego do stopnia komunikatywnego. To taki stopień w którym będzie można się w miarę swobodnie porozumiewać, ale nie licz na dysputy o filozofii czy wpływie imigracji na rozwój społeczeństwa zachodniego. Na to potrzebujesz około 12 – 24 miesięcy.

Jeśli ta wiadomość Cię smuci, to przykro mi że zabiłem Twoją motywację, ale może dzięki mnie unikniesz głupiego wydatku i nie zrazisz się do angielskiego, po tym jak po zakupie produktu “angielski w 2 tygodnie” otrzymasz pakiet rozmówek i fiszek, które nie nauczą Cię KOMPLETNIE NIC. Już nie mówię o minimum – KOMPLETNIE NIC.

Podejdź do tego z głową, poświęć kilka miesięcy, bo czas i tak minie, a jeśli spożytkujesz go dobrze, to zyskasz nową umiejętność.

One thought on “Angielski w 2 tygodnie – czyli jak dajecie się zrobić w konia”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.