Szkoła językowa czy korepetycje

Czasem zastanawiacie się co jest lepszym wyborem czy szkoła językowa czy korepetycje? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, natomiast ja stanowczo zachęcam do potraktowania nauki angielskiego bardziej kompleksowo. Można zorganizować sobie takie korepetycje z angielskiego na własną rękę (lub też z nami – co poniedziałek, godzina 20:00, warsztaty angielskiego na Enlinado na Facebooku).
Często przeprowadzam rozmowy na różne tematy, ostatnio napisała do mnie Iza, która chodzi do szkoły językowej.

Szkoła językowa czy korepetycje – co wybrać?

Rozmawiałem trochę z Izą, która wspominała, że pomimo szkoły językowej, nie czuje się w angielskim super komfortowo. Szkoły językowe – to nic osobistego, moje przemyślenia na temat niektórych z nich 🙂

 Nasza rozmowa dalej toczyła się tak:

Jeśli mogę Ci w czymś doradzić, to rozmawiaj z ludźmi. Gramatyka – gramatyką, ale nic nie zastąpi Ci rozmowy. Nie daj sobie wmówić, że gramatyka jest jakoś bardzo ważna. Przekazuj informacje i nie wstydź się błędów 🙂
Czasem gadam jak jakiś nawiedzony kołcz, ale naprawdę przychodzi do mnie wiele osób i mówią “no dwa lata w szkole językowej i nic nie umiem”, naprawdę – to jakaś plaga. Mam teorię, że te niektóre szkoły językowe uczą, żeby NIE nauczyć, bo lepiej utrzymać takiego starego studenta.

Masz rację, ja niby jestem na B2, a boję się odezwać po angielsku, jeśli nie jestem pewna, że na 90% powiem to poprawnie 😛

A widzisz, zaś ja odkąd tylko mogłem dukać, to rwałem się do rozmowy z ludźmi. Moja 5 minutowa rozmowa, to były 4 minuty tłumaczenia na translatorze.
Ktoś powie w takiej chwili – no baran, nie nauczył się i chce gadać, ale naprawdę moim celem jest po prostu rozmowa.
Jak gadasz z kimś kto uczy się polskiego (być może miałaś taką okazję), to czasem taka osoba strasznie mówi po polsku, ale może przekazać informację. Cholera, to jest najważniejsze:)Znam osoby po FCE, po TOEFL, a także kilku nauczycieli szkolnych, którzy pewnie znają gramatykę, ale nie są w stanie rozmawiać. 🙂Ja pewnie robię wiele błędów, ale wierzę ponad wszystko, że płynność rozmowy i umiejętność wyjaśnienia o co Ci chodzi, a także zrozumienia informacji, jest ważniejsza niż forma bierna, następstwo czasów czy inne “bardzo” ważne sprawy 🙂


Niestety, ale tak łatwo to tylko brzmi 😉 Jak się wejdzie głębiej np. w czasy, to jest masakra… Tak jak mówiłeś na filmiku – 4 podstawowe i człowiek się dogada… A najgorzej, to się zastanawiać czy Past S czy PP itp itd 😛 Jak byłam w Chorwacji pani Gospodyni (kobieta ok. 70 lat), powiedziała nam dzień przed wyjazdem cyt.: “The weather tomorrow was good” 😉 No i wiadomo o co chodzi, a że czasy pomieszane, to never mind 😉 Ja niestety nie mam takiego podejścia, Kali pić, Kali jeść, nad czym bardzo ubolewam, bo uwielbiam angielski, ale mam cholerną blokadę 😶
Jak dotrwam do końca czerwca, to rzucam szkołę i będę próbować się uczyć na własną rękę 😉 Ok, już nie przeszkadzam… Dzięki wielkie za podpowiedzi i motywację 🙂 Powodzenia z kursem, bo to super inicjatywa 🙂 Miłego wieczorku.

Bądź jak 70 letnia kobieta

Jeśli nie uczysz się angielskiego do zdawania certyfikatów, a potrzebujesz się w nim dogadać, to po co tracić czas na czasy? Odpowiedz sobie na to pytanie, czy lepiej mówić płynnie lecz błędnie czy kwieciście, ale tak naprawdę ze stresem z tyłu pleców. Jeśli zastanawiasz się co wybrać – czy szkoła językowa czy korepetycje, to ja raczej skłaniałbym się ku pewnej formie korepetycji, a dokładnie – na nauce angielskiego na własną rękę.

A decyzja należy do Ciebie 🙂
A jeśli chcesz zacząć na poważnie uczyć się angielskiego na własną rękę, polecam mój kurs Enlinado. Powyżej znajdziesz link z próbką, którą możesz za darmo przetestować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.